czwartek, 28 maja 2015

Sojowe szaszłyki na grilla

Cześć wszystkim! :)

Weekend zbliża się wielkimi krokami, a skoro weekend i zapowiadająca się piękna pogoda, to zamiast obiadu musi być grill! :) Na najbliższego grilla polecam więc warzywne szaszłyki z kurczakiem marynowanym w sosie sojowym z odrobiną kminu rzymskiego, czyli zdrowszą alternatywę dla skwierczącej karkówki ;)



Do przygotowania będziemy potrzebować:

- 1 pierś z kurczaka
- 1 paprykę (ja użyłam czerwonej)
- połowę małej cukinii
- kilka pomidorków koktajlowych
- 1 czerwoną papryczkę peperoni
- 4 łyżki sosu sojowego
- pół łyżeczki kminu rzymskiego
- oliwę z dodatkiem suszonych pomidorów
- szczyptę suszonej bazylii, tymianku, oregano, soli.













1. Mięso oczyszczamy z błon, płuczemy, osuszamy i kroimy na większe niż standardowo kawałki. Jest to ważne, ponieważ warzywa potrzebują więcej czasu na grillu, niż delikatny kurczak, więc jeśli pokroimy kurczaka w mała kostkę, będzie on za suchy.

2. Pokrojonego kurczaka zalewamy 4 łyżkami sosu sojowego i dodajemy pół łyżeczki kminu rzymskiego, mieszamy.

3. Warzywa myjemy i osuszamy. Cukinię kroimy w ćwiartki, paprykę w kostkę, natomiast pomidorki koktajlowe zostawiamy w całości.

4. Wszystkie warzywa przekładamy do miski, zalewamy 2 łyżkami oliwy, posypujemy przyprawami i mieszamy.

5. Mięso i warzywa naprzemiennie nabijamy na patyczki do szaszłyków. Tak przygotowane odstawiamy na min. godzinę do lodówki (oczywiście im dłużej, tym lepiej).

6. Smażymy na grillu.


SMACZNEGO! :)

wtorek, 26 maja 2015

Kurczak pieczony na soli

Cześć wszystkim! :)

Dziś zapraszam na przepysznego i chyba najzdrowszego kurczaka jakiego znam, pieczonego na soli bez dodatku tłuszczu.

Jest to super przepis na szybki i syty obiad dla całej rodziny, sam kurczak nie potrzebuje naszej ciągłej kontroli i przebywania w kuchni, dlatego szczególnie polecam ten przepis, kiedy nie mamy, lub po prostu nie chcemy poświęcać połowy dnia w kuchni ;)



Do przygotowania będziemy potrzebować:
- 1,5 kg kurczaka
- 1 kg soli (bez obaw, nie zjemy z niej ani grama ;)
- 4 ząbki czosnku
- ulubione przyprawy, u mnie po 1 łyżeczce: pieprzu, słodkiej papryki, podlaskiej przyprawy do drobiu, bazylii, oregano, oraz pół łyżeczki ostrej papryki i tymianku.






1. Przygotowanie kurczaka zaczynamy od jego dokładnego umycia i wysuszenia go (musi być on na tyle suchy, aby nadmiar soli się do niego nie przykleił). Ja dodatkowo wycinam jego kuperek, tak nauczyła mnie mama i tak za każdym razem robię. 

2. W małej miseczce mieszamy wszystkie przyprawy i dokładnie obtaczamy nimi kurczaka z obu stron.

3. Do naczynia żaroodpornego wsypujemy cały kilogram soli i równomiernie rozprowadzamy. Jak można zauważyć, do samego przyprawienia kurczaka nie dodajemy już ani grama soli, ale zapewniam, że nie będzie on bez smaku! Sól w naczyniu nie wsiąka do kurczaka, wręcz przeciwnie, to w nią wsiąka cały nadmiar tłuszczu z mięsa, dzięki czemu kurczak jest bardzo zdrowy i smaczny.

4. Dobrze przyprawionego kurczaka kładziemy jednym delikatnym ruchem na sól, piersiami do dołu, starając się go w niej nie poprawiać, ani nie przyduszać, aby dodatkowo nie obklejać go zbędną solą. 

5. Tak przygotowanego kurczaka wstawiamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 45 minut. U mnie góra się troszkę przypaliła, bo omyłkowa wstawiłam go na drugą półkę od dołu. O wiele bezpieczniej jest wstawić kurczaka na najniższą półkę w Waszym piekarniku :)



6. Po pierwszych 45 minutach wyciągamy kurczaka i za pomocą długiego widelca lub gumowej rękawicy przeznaczonej do gorących naczyń, jednym sprawnym ruchem przewracamy kurczaka na drugą stronę. Strzepujemy nadmiar soli, jeśli się do niego przykleiła i ponownie umieszczamy w piekarniku na 45 minut.

7. Po tym czasie wyciągamy kurczaka i przekładamy na 5 minut do głębokiego naczynia piersiami w dół i do spodu, tak aby soki z kurczaka spłynęły do tych najbardziej suchych miejsc. Dodatkowo można go przykryć folią aluminiową, aby za bardzo nie przestygł. Po 5 minutach zajadamy!

SMACZNEGO! :)



Gdzie tanio i dobrze zjeść w Toruniu

Cześć Wszystkim! :)

Dziś kolejna odsłona z serii "gdzie tanio i dobrze zjeść", czyli gorąco zapraszam na mój krótki jedzeniowy poradnik z piernikowego Torunia! :)

Większość moich podróży to jednodniowe lub ewentualnie weekendowe krótkie wyjazdy, podczas których najczęściej zatrzymuje się u przyjaciół lub rodziny, ale nawet wtedy warto wiedzieć, gdzie dobrze, smacznie, a przede wszystkim tanio zjeść w miejscu, w którym się zatrzymuje.




Jak zwykle mając niewiele czasu skupiłam się na samym sercu Torunia, czyli jego Starym Mieście. Od razu po przyjeździe wiedziałam, że muszę spróbować słynnych i wywodzących się z tego miasta pierogów z pieca w Starym Młynie, czy lodów u Lenkiewicza, ale o tym za chwilę.

Na jedzeniowej mapie Torunia najbardziej podoba mi się to, że popularne punkty gastronomiczne są tutaj podwójne, co oznacza, że znajdziemy tutaj dwie Pierogarnie, dwa Manekiny, czy też dwa lokale smacznej Oberży. Dla niektórych mój zachwyt może być niezrozumiały, jednak znam naprawdę sporo osób, dla których sam widok sporej kolejki przed chociażby wspomnianym wcześniej Manekinem w Warszawie potrafił być odstraszający na tyle, aby nigdy więcej nie próbować się tam wybrać. Nie oznacza to jednak, że wymienione wyżej lokale stoją puste, strasząc wolnymi stolikami. Wręcz przeciwnie. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie i o której godzinie najlepiej wybrać się coś zjeść ;)


Zacznijmy zatem od początku, czyli od śniadania. Moim ulubionym punktem śniadaniowym na rynku jest Spaghetteria Pasta&Basta przy Rynku Staromiejskim, Zatrzymując się w Hostelu Angel lub Freedom, dzieli Was od niej zaledwie kilka kroków. W Paście jadłam wyłącznie śniadania i każdorazowo, to właśnie tam zabieram przyjaciół i znajomych, bo wiem, że w dobrej cenie każdy znajdzie coś dla siebie. Pasta dysponuje niewielkim lokalem w piwnicy, ogródkiem w środku kamienicy oraz latem dodatkowo ogródkiem na samym rynku, co czyni ją doskonałym miejscem na śniadanie w ciepły poranek. Lokal serwuje śniadania codziennie w godzinach od 8 do 12 w cenie 10,98 zł za zestaw śniadaniowy i 2,98 zł za kawę, herbatę lub lemoniadę kupioną do zestawu.

Do wyboru mamy między innymi klasyczne parówki w zestawie z serem, pomidorami i pieczywem, jajecznicę (plus za to, że Pani kelnerka pyta, czy wolimy bardziej ściętą, czy też mniej ;) omlet z pomidorami, tosty francuskie, placki amerykańskie, czy też najzwyklejsze kanapki z wędliną i serem. Wszystkie pozycje są wystarczające, a co najważniejsze bardzo smaczne. Zamawiając herbatę otrzymujemy dzbanuszek gorącej wody, wystarczającej na 2 filiżanki z dobrą jakościową herbatą Dilmah, czarną, zieloną lub owocową do wyboru. Pierwszy lokal, który nie zdziera z klienta po kilka złotych za filiżankę herbaty! Brawo! :)


Spaghetteria Pasta&Basta, Rynek Staromiejski 10, Toruń


Przechodząc do obiadu mam dla Was dwie propozycje. Pierwszą z nich będą wcześniej już wspomniane piecuchy, czyli pierogi z pieca serwowane w Pierogarni Stary Młyn oraz Pierogarni Stary Toruń.

Stary Młyn mieszczący się przy ulicy Łaziennej, a więc przy samej Starówce, to niewielka restauracja składająca się z parteru i piwnicy, która w okresie letnim powiększa się o podwójny ogródek letni. Mimo wszystko, jeśli chcemy się tam wybrać w godzinach 13-16 i to w co najmniej cztery osoby najlepiej wcześniej zarezerwować stolik. Wystarczy podejść na miejsce, ponieważ przed restauracją zawsze czeka Pani Kelnerka/Manager zarządzająca stolikami. Wówczas mamy gwarancję, że na pewno dostaniemy miejsce, inaczej trzeba liczyć się z długim czasem oczekiwania na wolny stolik. Jeśli ktoś jednak tego nie zrobił, olbrzymią zaletą jest to, że przemiłe Panie kelnerki spiszą Twój numer telefonu i na pewno zadzwonią, informując o zwalniającym się stoliku. Starówka sama w sobie jest niewielka, jeśli więc jest piękna pogoda i nie śpieszy Wam się z obiadem, spokojnie możecie wybrać się odpocząć nad Wisłę i w razie potrzeby zjawić się w Pierogarni w przeciągu 15 minut :) Ceny pierogów z pieca wahają się w zależności od farszu od 12-20 złotych za 3 sztuki i od 16-30 złotych za 5 sztuk. Bardzo fajną opcją, którą polecam jest wybór piecuchów "czego dusza zapragnie", gdzie wybieramy dowolny mix 3 lub 5 pierogów, odpowiednio w cenie 18 i 22 złotych. Zaznaczam, że pierogi są naprawdę sycące i często porcja 3 sztuk jest wystarczająca nawet dla głodnego męskiego żołądka :)

Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej jest odwiedzić Pierogarnie po godzinie 17, wtedy na pewno znajdzie się wolny stolik bez wcześniejszej rezerwacji.


Pierogarnia Stary Młyn, Łazienna 28, 87-100 Toruń,


Nieco dalej od Starówki mieści się druga Pierogarnia Stary Toruń, w której znajdziemy identyczne pierogi i zdecydowanie więcej miejsca (zapomniałam zrobić zdjęcia, jednak całą galerię znajdziecie na stronie restauracji). Jeśli więc są godziny szczytu, na rynku kręci się sporo osób, a Wy nie zaklepaliście sobie wcześniej żadnego stolika na Łaziennej, a dodatkowo jesteście bardzo głodni, warto od razu skierować się w stronę ulicy Most Pauliński 2-10. Znajdziecie tam piętrową, dużą restaurację, z pięknym tarasem, ogródkiem zewnętrznym, w znaczniej cichszym i spokojniejszym miejscu, jednak nadal w bliskiej odległości od Starówki.


Kolejnym bardzo smacznym miejscem na obiad jest Oberża przy ulicy Rabiańskiej, znajdująca kilka kroków od Bulwaru Filadelfijskiego, gdzie serwują domowe obiady, jak u mamy. Cena dania obiadowego (mięso, ziemniaki/ryż i surówka to 14,99). Co najważniejsze jednak codziennie po godzinie 17 takie same danie dostaniemy w cenie 9,99 zł! Po godzinie 17 spadają również ceny zup, deserów i napoi. Jeśli więc nie jesteście bardzo głodni i możecie poczekać do godziny 17, naprawdę polecam, bo po prostu będzie Wam się to opłacać :)

W samej restauracji jest sporo miejsca i duuuuużo dobrego jedzenia, nie musicie się więc obawiać, że po godzinie 17 nie dostaniecie już niczego. Zdarzyło być mi się tam być również tuż przed samym zamknięciem i powiem szczerze, że nadal było w czym wybierać :) Myślę, że jest to bardzo fajna opcja, dla osób które mają ochotę na pyszny domowy obiad, w dobrej cenie a dodatkowo w klimacie starej gospody, który mi osobiście bardzo odpowiada.




Restauracja Oberża, Rabiańska 9, Toruń


Dla bardzo głodnych polecam całą połówkę kurczaka, widoczną po lewej stronie, w cenie 1 zestawu! :)



Restauracje Oberża dysponuje również droższą Restauracją Kuranty przy Rynku Staromiejskim 29, gdzie codziennie 1 danie główne dostaniemy z rabatem -25%. Dodatkowo Restauracja Kuranty w swoich podziemiach kryje Kuranty bistro, które reklamuje się w szczególności dla żaków, w którym znajdziecie różne sałatki w cenie 12-14 złotych i burgery (również w wersji wege) w cenie 10-15 złotych (sam burger) lub 14-19 złotych w zestawie z frytkami i surówką. Szczerze wydaje mi się to całkiem sporo, jak na studencką kieszeń.


Po obiedzie przychodzi czas na deser, wiosną i latem są to lody, a w Toruniu od razu widać, gdzie sprzedają najlepsze lody w mieście. Na samym rynku stoi budka Cukierni Lenkiewicz, przy której zawsze stoi kolejka. Lody sprzedawane są w kilku najpopularniejszych smakach w kubeczku lub wafelku w cenie 4 złotych za ogromną kulkę. Jeśli spojrzymy na przeciwko ogródka z lodami, zobaczymy w bramie główną cukiernię, ze stolikami na zewnątrz, większym wyborem lodów, ciast i deserów. Jeśli mamy chwilę, warto zajrzeć do środka. Osobiście jadłam już lepsze i smaczniejsze lody, być może dlatego, że nie preferuje aż tak słodkich smaków, o wiele bardziej preferuje sorbety, których tam nie widziałam. Ale co ja tam wiem, moje towarzyszki były nimi zachwycone! ;)

1 gałka lodów jogurtowych w potrójnym wafelku, w cenie 4 złotych.


Cukiernia Lenkiewicz, Rynek Staromiejski 33-34, Toruń


Cukiernia Lenkiewicz podobnie jak wcześniejsze lokale ma również swój drugi punkt przy ulicy Wielkie Garbary 14.


Zjedliśmy już śniadanie, obiad, a nawet deser, ale dzień jeszcze długi i bardzo ciepły. A skoro już kręcimy się w okolicach Starego Rynku warto wspomnieć, gdzie można napić się dobrego, zimnego piwa. Przy ulicy Szczytnej znajdziemy minibrowar restauracyjny Jan Olbracht, w którym znajduje się instalacja do produkcji piwa, a to wszystko na oczach klientów. Lokal jest bardzo duży, a dodatkowo jak większość miejsc latem w Toruniu posiada przyjemny zewnętrzny ogródek.

Jeśli nie wiemy, na które piwo się zdecydować, doskonałą opcją jest zamówienie zestawu degustacyjnego, w którym znajdziemy 4 x 125 ml każdego rodzaju warzonego w tym miejscu piwa.  Zestaw degustacyjny kosztuje 12 złotych, natomiast pełnowymiarowe piwo 0,5 l, to koszt od 9 -12 złotych w zależności od rodzaju.


Od lewej: piwo specjalne ciemne, piwo piernikowe, śmietanka toruńska, czyli piwo pszeniczne oraz Olbracht Pils, jasne.


Browar Jan Olbracht, Szczytna 15, Toruń



Ponieważ pogoda mnie rozpieszczała, całą resztę popołudnia i wieczoru spędziłam na Barce przy Wiśle. Przepiękne miejsce, w którym czułam się prawie jak na wakacjach ;) Bardzo miło zaskoczyły mnie również ceny napoi i drinków. Sok - 3,50 zł, piwo 7 złotych, drinki ok. 8-9 złotych. Ogromny plus za to, że zamawiając drinka (czasem otrzymamy go w wysokiej, a czasem w niskiej szklance) i płacąc za napój, który w nim się dodatkowo znajduje zawsze otrzymamy niewykorzystaną resztę napoju, która nie zmieściła się do szklanki. Dodatkowo zamawiając 2 takie same drinki, Pani kelnerka sama od razu wlewa nam napój z butelki pól litrowej, a nie z dwóch butelek po 200 ml, co oznacza, że również taniej zapłacimy za oba drinki. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak uczciwym podejściem :)


Piękna pogoda, piękne miejsce, barka, rzeka, wygodne poduchy i koce na chłodne wieczory, urocze światełka, miła i sympatyczna obsługa, a do tego wszystkiego pizza z pieca drzewnego sprawiły, że zostałam tam do końca dnia :) Jeśli chodzi o samą pizze do wyboru mamy kilka rodzajów. Ja jak zwykle zamówiłam Margarite, w pysznej cenie 11 złotych za 35 cm! Do pizzy podawana jest oliwa z oliwek w różnych wariantach, trzeba jednak się o nią  dodatkowo upomnieć, bo nie stoi na stolikach. Moim zdaniem nie ma lepszego miejsca w Toruniu na spędzenie miłego i przyjemnego wieczoru! :)


Barka Toruń, Bulwar Filadelfijski na wysokości ulicy Łaziennej.


Przed samym wyjazdem z Torunia nie można zapomnieć zaopatrzyć się w pierniki. W samym centrum jest przynajmniej kilka miejsc sprzedających oryginalne pierniki. Jednak ja zawsze zaopatruję się w sklepie Kopernik, przy Dworze Artusa. Wybierając się na małe zakupy, warto czekać na moment, w którym nie ma wielu osób w środku, bo pomimo, że działają tam 3 kasy, a Panie są bardzo wyrozumiałe, to trafiając na wycieczkę, trzeba uzbroić się w nie małą cierpliwość ;)



Na miejscu dostaniemy różnego rodzaju pierniki pojedyncze, luzem, paczkowane, pierniki w różnych zestawach, czy też przyozdobione na różne okazje. Tutaj akurat ozdobione czekoladowe serca na Dzień Matki :) Standardowe paczkowane czekoladowe pierniki nadziewane 150 gram kosztują ok. 5-6 złotych.


Kopernik Sklep Firmowy Toruńskich Pierników, Rynek Staromiejski 6, Toruń




To już niestety koniec mojej krótkiej wizyty w pięknym Toruniu. Wiem, że w jego licznych wąskich uliczkach znajdzie się jeszcze wiele ciekawych miejsc, które powinny znaleźć się na mojej jedzeniowej mapie tego miasta. Wobec tego, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko tam niebawem wrócić, co na pewno z chęcią uczynię! :)


A może Wy znacie jakieś fajne miejsca, godne polecenia?

Ściskam! :)


Polecam również zajrzeć gdzie tanio i dobrze zjeść w Berlinie, Ustrzykach Dolnych oraz w Omisiu (Chorwacja)

poniedziałek, 25 maja 2015

Mini kotleciki serowo drobiowe

Cześć Wszystkim! :)

Dziś zapraszam na mini kotleciki serowo drobiowe, które przypadną do gustu zarówno dużym, jak i tym mniejszym łasuchom! :) Jest to banalnie prosty przepis, a dodatkowo bardzo łatwo można zapamiętać i przeliczyć główne składniki na ilość głodnych osób :)
W mojej propozycji kotleciki podaję z pieczonym frytkami z piekarnika, ale równie dobrze będą smakować z ziemniakami, czy ryżem.


Do przygotowania porcji dla 2 osób potrzebujemy:
- 1 dużą, pojedynczą pierś z kurczaka
- 1 jajko
- 1 łyżkę majonezu
- 1 łyżkę kartoflanki (mąki ziemniaczanej)
- ok. 100 gram żółtego sera (może być Gouda)
- sól i pieprz do smaku


1. Mięso płuczemy i oczyszczamy z błon, następnie kroimy w niewielką kosteczkę.

2. Ser ścieramy na tarce o małych oczkach.

3. Mięso, ser i pozostałe składniki przekładamy do jednej miski, doprawiamy i dokładnie mieszamy.

4. Kotleciki smażymy na mocno rozgrzanej patelni z dodatkiem tłuszczu, po 5 min. z każdej strony, do zrumienienia.


Mam nadzieję, że ta szybka propozycja przypadnie Wam do gustu! :)


SMACZNEGO! :)

Ciasto mleczna kanapka z brzoskwiniami

Cześć wszystkim! :)

Dzisiaj czas na słodkości! Nie często można widzieć jakiś placek w moim wykonaniu, ponieważ po pierwsze - ze słodkiego najbardziej lubię schabowe, a po drugie uważam, że pieczenie zajmuje zdecydowanie za dużo czasu! Tak czy inaczej od czasu do czasu zdarza się, że i ja coś upiekę, a jeśli już się uda, to muszę się tym z Wami podzielić :) Zapraszam!




Do przygotowania ciasta będziemy potrzebować:
- 6 jaj
- 1 szklankę cukru
- 3 budynie czekoladowe
- pół szklanki mąki wrocławskiej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia


Do przygotowania masy będziemy potrzebować:
- pół szklanki cukru
- 1 cukier waniliowy
- 500 ml śmietany kremówki 36%
- 3 serki waniliowe (np. Danio)
- 2 galaretki cytrynowe

Pamiętajcie, aby do odmierzania mąki i cukru zawsze używać takiej samej wielkości szklanek!

Do dekoracji:
- pół puszki brzoskwiń
- 1 mleczną czekoladę
- pół szklanki mleka


Zaczynamy od przygotowania ciasta.

1. Na samym początku musimy ubić białka na sztywną pianę. Następnie dodajemy szklankę cukru i stopniowo żółtka. Wszystko ze sobą dokładnie łączymy.

2. Kiedy masa jajeczna połączyła się z cukrem dodajemy budynie czekoladowe oraz mąkę. Ponownie delikatnie ubijamy.

3. Na samym końcu dodajemy proszek do pieczenia i mieszamy przez krótką chwilę na najmniejszych obrotach.

4. Przygotowujemy formę do pieczenia (moja ma wymiary 30 x 25 x 6 cm), smarujemy ją dokładnie cienką warstwą masła, a na spód wykładamy papier do pieczenia.

5. Przelewamy gotową masę i wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na 30 minut.


Po wyjęciu ciasta z piekarnika, odstawiamy je do całkowitego ostygnięcia i zabieramy się za masę.

1. Zaczynamy od rozpuszczenia cytrynowej galaretki w 3/4 szklanki wody, odstawiamy do ostygnięcia.

2. Następnie dokładnie ubijamy śmietanę z cukrem i cukrem waniliowym.

3. Dodajemy rozpuszczoną i ostudzoną galaretkę, ponownie miksujemy przez chwilę na wolnych obrotach.

4. Na koniec dodajemy serki waniliowe i ponownie delikatnie mieszamy.


Na ostudzony i przekrojony na pół biszkopt (najlepiej jest naciąć delikatnie brzegi biszkoptu, a środek przeciąć najzwyklejszą nitką, przesuwając ją przez ciasto od prawej do lewej :) przekładamy całą masę.

1. Przykrywamy drugą częścią biszkoptu i na wierzch wykładamy odsączone i pokrojone w plasterki brzoskwinie.



2. Na koniec rozpuszczamy w garnuszku mleczną czekoladę z połową szklanki i mleka i polewamy z wierzchu (mleko sprawi, że czekolada nie stanie się z powrotem bardzo twarda na placku, będzie miała bardziej elastyczną konsystencję)

3. Całość wstawiamy do lodówki, najlepiej na noc i smakujemy od razu na drugi dzień do kawy! :)


SMACZNEGO! :)

piątek, 22 maja 2015

3 pomysły na zdrowe i smaczne koktajle

Cześć wszystkim! :)

Dziś propozycja na zdrowe, smaczne i pożywne drugie śniadanie na bazie mleka, czyli koktajle owocowo-warzywne. Aby stworzyć taki koktajl, nie trzeba mieć specjalnych mikserów, czy blenderów do koktajli, wystarczy zwykły ręczny blender, miska, ulubione dodatki i chwila cierpliwości!


Do przygotowania 2 porcji będziemy potrzebować:


1. Koktajl owocowy, słodki:

- 1 szklankę chłodnego mleka
- 1 dojrzały banan
- pół dużego słodkiego jabłka
- 2 kiwi
- 2 małe brzoskwinie



















2. Koktajl owocowo-warzywny, umiarkowanie słodki:

- 1 szklankę chłodnego mleka
- 1 dużą garść świeżego szpinaku
- 1 dojrzały banan
- 1 szklankę świeżych truskawek



















3. Koktajl warzywny, słony:

- 1 szklankę chłodnego mleka
- 1 garść szpinaku
- 1 szklankę marchewek baby
- 1 szklankę pomidorków koktajlowych
- szczyptę soli i pieprzu do smaku

















Wszystkie owoce i warzywa dokładnie myjemy, osuszamy, a następnie wkładamy do miski i blendujemy.

A jakie są Wasze ulubione koktajle?


SMACZNEGO! :)

środa, 20 maja 2015

Pieczone udka z kurczaka

Cześć wszystkim! :)

Dzisiaj zapraszam na klasyczne udka z kurczaka w wersji pikantnej, które dzięki pewnemu trikowi wychodzą niesamowicie soczyste i pyszne! Zapraszam :)


Do przygotowania będziemy potrzebować:
- kilogram udek z kurczaka
- olej rzepakowy
- 1 łyżeczkę soli
- 1 łyżeczkę pieprzu
- 1 łyżeczkę słodkiej papryki
- pół łyżeczki ostrej papryki
- szczyptę pieprzu cayenne
- 1 łyżeczkę podlaskiej przyprawy do drobiu



1. Kurczaka dokładnie płuczemy i osuszamy.

2. Układamy w naczyniu żaroodpornym i skrapiamy z każdej strony olejem.

3. W małej miseczce mieszamy przyprawy i obficie posypujemy nimi udka z obu stron.

4. Wkładamy do nagrzanego do 150 stopni piekarnika na 60-70 minut.





Sekret soczystego mięsa polega na tym, że co 15 minut przewracamy udko i "smarujemy" jego wierzch tłuszczem pozostającym w naczyniu żaroodpornym. W tym celu najlepiej użyć gumowego pędzelka :)


SMACZNEGO! :)

wtorek, 19 maja 2015

Conchiglioni, czyli makaronowe muszle z farszem z cukinii i serem ricotta

Cześć wszystkim! :)

Dziś zapraszam Was na conchiglioni, czyli makaronowe muszle z farszem z cukinii z dodatkiem sera ricotta na pomidorowej bazie z fasolką szparagową! :)




Do przygotowania dania dla 2 osób będziemy potrzebować:
- w zależności od wielkości Waszego naczynia żaroodpornego 18-20 muszli. Warto wrzucić 3 sztuki więcej, bo czasem przy gotowaniu i mieszaniu kilka potrafi nam się rozpaść.
- 2 średniej wielkości cukinie
- 1 opakowanie sera ricotta
- 1 puszkę krojonych pomidorów, bez skórki
- pół opakowania mrożonej fasolki szparagowej, zielonej
- parmezan
- 2 ząbki czosnku
- olej
- sól, pieprz do smaku












1. Gotujemy makaron wg. instrukcji na opakowaniu.

2. Podczas, gdy gotuje nam się makaron, przygotowujemy sobie 2 patelnie.

3. Na jednej patelni wlewamy pomidory z puszki, podsmażamy ok. 5 minut i dodajemy garść mrożonej fasolki szparagowej. Mieszankę pozostawiamy na ogniu przez kolejne 15 minut, do momentu, aż powstanie nam gęsty sos.

4. Na drugiej patelni podsmażamy czosnek i po chwili dodajemy umytą i starkowaną (na tarce o małych oczkach) cukinię. Podsmażamy, po ok. 15 minutach dodajemy 100 g startego parmezanu, ser ricotta oraz doprawiamy solą i pieprzem. Podsmażamy jeszcze kolejne 5.

5. Gdy makaron będzie już gotowy, a cukinia podsmażona, odstawiamy obie rzeczy do przestygnięcia.

6. Na dno naczynia żaroodpornego wlewamy gotowy sos, a na wierzch układamy wypełnione farszem muszle. Na wierzch posypujemy ponownie parmezanem i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na ok. 25-30 minut.


SMACZNEGO! :)

poniedziałek, 18 maja 2015

Makaron z pomidorowym pesto z Lidla :)

Cześć wszystkim! :)

Poniedziałki są ciężkie, w poniedziałki mam zawsze tyły, poniedziałek to również taki dzień, w którym nie chce mi się gotować. I na takie właśnie dni w mojej lodówce zawsze czeka awaryjne gotowe pesto z Lidla! Gotujemy do niego makaron, dorzucamy pomidorki koktajlowe, ser, ulubioną sałatę i gotowe! :)


Potrzebujemy:
- pesto pomidorowe czerwone ( w Lidlu za 5,99 :)
- makaron brązowy rurki
- pomidorki koktajlowe
- roszpunkę albo rukolę
- ser feta
- parmezan do posypania na wierzch



1. Gotujemy makaron według instrukcji na opakowaniu.

2. Na rozgrzanej patelni podsmażamy 2-3 łyżeczki pesto, po chwili dodajemy makaron, mieszamy.

3. Na talerzu układamy najpierw kilka gałązek roszpunki (wybierając rukolę otrzymacie ostrzejszą wersję na talerzu), kilka pokrojonych pomidorków koktajlowych oraz kilka kostek sera feta. Dla wykończenia na wierzch polecam zetrzeć odrobinę parmezanu.

SMACZNEGO! :)

środa, 13 maja 2015

Gdzie tanio i dobrze zjeść w Berlinie

Cześć wszystkim! :)

Gdzie tanio i dobrze zjeść w...takie słowa najczęściej wpisuję do wyszukiwarki, kiedy się gdzieś wybieram :) Tak było również i tym razem, poszukałam, poczytałam i wyszperałam kilka kultowych i naprawdę fajnych miejsc. W dzisiejszym poście podpowiem Wam, gdzie smacznie i w miarę możliwości tanio zjeść podczas podróży do Berlina, w którym gościłam ostatnio również i ja!







Nie będzie jednak tutaj zdjęć próbowanych przeze mnie potraw, ponieważ jestem jedną z tych osób, które od razu zabierają się do ciepłego posiłku, nie myśląc o pstryknięciu mu zdjęcia :) Na szczęście w dobie social mediów każde fajne miejsce ma swojego fun page, dzięki któremu na bieżąco można śledzić nowe menu, ceny i wygląd serwowanych potraw. Ze swojej strony postaram się jednak wrzucić zdjęcie prezentujące wygląd omawianego przeze mnie miejsca z dokładnym adresem, abyście łatwiej mogli rozpoznać dany lokal, czy też uliczną budkę do której właśnie zmierzacie :)

Ponieważ był to mój pierwszy, a zarazem bardzo krótki wyjazd do Berlina, skupiłam się na tym, aby mój nocleg był w samym sercu Kreuzbergu, tak szczególnie polecanego przez wszystkich miłośników ulicznego jedzenia. Kreuzberg to dzielnica, którą najlepiej opisuje słowo "street", jeśli zatem lubicie uliczne jedzenie, jeśli zachwyca Was impreza na ulicy, jeśli nie przeszkadza Wam hałas z tym związany, to Kreuzberg będzie miejscem dla Was idealnym! Pod względem jedzeniowym cały Berlin słynie z ogromnej różnorodności, a szczególnie na Kreuzbergu jak i sąsiednim Friedrischein każdy, absolutnie każdy znajdzie coś dla siebie!


Pierwszym punktem obowiązkowym na "jedzeniowej" mapie dzielnicy Kreuzberg była ulica Mehringdamm, gdzie pod numerem 36 mieści się kultowe, wszystkim dobrze znane CURRY36, Mustafa Gemuse Kebap, budka z chińskim jedzeniem oraz pizza sprzedawana na kawałki. Wierzcie lub nie, ale ten kawałek chodnika jest zawsze pełny, a wręcz przepełniony! Mam wrażenie, że kolejki tam nigdy się nie kończą, nie ważne czy przechodzimy tamtędy o godzinie 14, czy też o 1 w nocy! Zawsze, ale to zawsze głodne tłumy czekają pod którąś z budek :)



CURRY36 specjalizuje się w niemieckich wurstach, czyli kiełbaskach z przyprawą curry. Mamy do wyboru kilka rodzai kiełbas, w tym najpopularniejszą białą kiełbaskę, cienką lub grubą, z dodatkami w postaci frytek, czy warzyw, bez dodatków za to zawsze z ogromną ilością ketchupu (chociaż bardziej przypominał on przecier pomidorowy) i majonezu! Pojedyncza biała kiełbaska kosztuje tylko 1,80 euro, podwójna porcja z frytkami natomiast 4 euro. Każdy kto jest w Berlinie po prostu musi tu zjeść! :) Plus jest taki, że kolejka porusza się znacznie szybciej niż w sąsiadującym Gemuse Kebap :)

   Curry36Mehringdamm 36, 10961 Berlin



Dla tych bardziej cierpliwych i wytrwałych kilka kroków dalej mieści się Mustafas GemüsekebapNaprawdę trudno zrozumieć ten fenomen, jestem przekonana, że nie widziałam w Polsce nigdzie takiej kolejki po kebab!! :) Na szczęście nie byłam na tyle głodna, żeby nie móc poczekać w tej przydługiej kolejce. Punktem przełomowym kolejki było dotarcie na wysokość ławeczki tuż przed budką, stamtąd zostawało już tylko 10-15 minut czekania! :) Co do samej jakości kebabu mam niestety mieszane uczucia. Po pierwsze do wyboru był tylko kurczak – okej w sumie to moje ulubione mięso, ale chyba oryginalny kebab powinien być z baraniny? Do wyboru mamy kebab w bułce z kurczakiem i warzywami: połowa warzyw jest smażona w głębokim tłuszczu, połowa to świeżo pokrojone warzywa, 3 standardowe sosy, co ciekawe na końcu zawsze całość skrapiana jest sokiem z cytryny. Druga opcja to wegetariański kebab w bułce, czyli po prostu wersja bez mięsa, bądź tez durum czyli kebab w naleśniku/placku wersja z mięsem lub bez. Ceny 2,80 euro wersja warzywna w bułce, 3,50 euro kurczak w bułce, 4,50 euro z mięsem w naleśniku (durum). Oczywiście w całym kebabie ponownie mocno wyczuwalny  jest smak curry. Pierwszego dnia uznałam ten kebab (oczywiście "ohne Zwiebel" czyli bez cebuli ;) za wyśmienity, wśród smażonych warzyw znalazła się m.in. cukinia, papryka, czy bakłażan. Niestety drugiego dnia zamiast tego, dostałam kebab z najzwyklejszą mieszanką warzywną, w której znalazła się m.in. marchewka czy ziemniaki! Nie powiem, kebaba z ziemniakami i marchewką jeszcze nie jadłam ;) No cóż, widać jak się trafi, następnym razem zanim stanę w tej przerażającej kolejce pójdę sprawdzić na jakich warzywach operują Panowie kucharze ;) 

    Mustafas Gemüsekebap (widać nawet kawałek ławki! ;) Mehringdamm 32, 10961 Berlin 



Naprzeciwko kebabu był chińczyk, który nie cieszył się wielkim powodzeniem, a i ja nie przepadam za chińską kuchnią, więc mój wzrok skierował się na budkę z pizzą serwowaną w całkiem sporych kawałkach. Jako miłośniczka pizzy ubolewam nad tym, że w Polsce nie mamy całodobowych budek z kawałkami dobrej pizzy sprzedawanymi na wynos. Pizza nie powalała z nóg, ale spokojnie rozprawiała się z pierwszym głodem podczas zwiedzania. Plus za to, że podają do pizzy oliwę. Cena 2 euro za naprawdę spory kawałek pizzy. 

Jeśli jednak mowa o naprawdę dobrej pizzy to z czystym sumieniem mogę polecić punkową pizzerie II Ritrovo-Cucina Casalinga Popolare w dzielnicy Friedrischein. Z wyglądu miejsce bardzo niepozorne, w środku może jednak zaskoczyć. Wybierając się tu na obiad trzeba się nastawić na punkowe klimaty, popisane flamastrami ściany, oklejone wlepkami lustra, stare obrusy na stołach oraz wytatuowanych kelnerów :) Taka dzielnica, taki urok tego miejsca. Jeśli ktoś ma pewne obawy, uspakajam - w środku można bowiem spotkać zarówno rodzinę z dzieckiem, starsze małżeństwo, jak i grupkę nastoletnich punków. Naprawdę warto się tam wybrać i spróbować ich świetnej pizzy! Cena od 4-7 euro w zależności od dodatków.

II Ritrovo-Cucina Casalinga Popolare i jeden z Panów kelnerów ;) Gabriel-Max-Straße 2, 10245 Berlin



Na śniadanie niestety nie znalazłam szczególnie taniego miejsca. Trafiłam jednak na bardzo fajną, małą knajpkę, gdzie można zjeść naprawdę pyszne i zdrowe kanapki! Pomimo niewielkiego metrażu miejsce oferuje nam różne rodzaje pieczywa, jasne, ciemne, pszenne, żytnie, mieszane, oraz masę przeróżnych dodatków, zarówno mięsnych jak i wegetariańskich w cenie 3-5 euro. Warto sprawdzać też promocje dnia, gdzie w cenie kanapki często znajduje się np. pyszna, aromatyczna kawa. Jeśli jednak ktoś na śniadanie nie przepada za pieczywem, lokal oferuje nam również kolorowe i zdrowe smoothies w cenie 3,60 euro.

Niestety zapomniałam zrobić zdjęcia i pomimo, że knajpka jest niewielka nie możecie jej przeoczyć! :) bagel, coffee, culture przy Mehringdamm 66, 10961 Berlin.


Osobiście zakochałam się w Berlinie i wiem, że na pewno niedługo tam ponownie zajrzę, a tymczasem mam nadzieję, że chociaż odrobinę pomogłam w wyborze kilku fajnych i szybkich miejsc, gdzie można posilić się przy zwiedzaniu tego pięknego i fascynującego miasta! :)

Trzymajcie się ciepło, zwiedzajcie i smakujcie, bo naprawdę warto! :)


Polecam również zajrzeć gdzie tanio i dobrze zjeść w ToruniuUstrzykach Dolnych oraz w Omisiu (Chorwacja)

wtorek, 12 maja 2015

Pieczone ziemniaki

Dziś zapraszam wszystkich na pieczone ziemniaki, które są świetną alternatywą dla tych, którym przejadły się już gotowane pyry :)



Do przygotowania będziemy potrzebować:
- oczywiście ziemniaki, ilość w zależności od ilości głodnych osób :) U mnie porcja ok. 1 kg
- 3 ząbki czosnku
- 3 łyżki oleju
- 1 czubata łyżeczka słodkiej papryki
- 1 płaska łyżeczka soli


1. Ziemniaki obieramy i kroimy na małe kawałki, im mniejsze, tym szybciej nam się upieką. Przekładamy do dużej miski.

2. W małej miseczce mieszamy olej z czosnkiem, solą i słodką papryką.

3. Mieszanką polewamy ziemniaki.

4. Dokładnie wymieszane ziemniaki przekładamy do naczynia żaroodpornego i wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na ok 30-40 minut (tak naprawdę do czasu aż będą w środku miękkie).


SMACZNEGO! :)

sobota, 9 maja 2015

Łosoś w domowym papirusie

Cześć wszystkim!

Dzisiaj rybka, łosoś, smażony na mocno rozgrzanej patelni w domowym papirusie. Identyczną metodę stosowałam już przy smażeniu piersi z kurczaka, a kto jeszcze nie miał okazji spróbować, przepis znajdzie tutaj, polecam gorąco!:)




Do przygotowania będziemy potrzebować:
- łososia
- sól, pieprz, cytrynę
- papier do pieczenia


1. Aby łosoś pięknie się zarumienił z obydwu stron trzeba pozbyć się skóry z łuskami. W tym celu najlepiej przygotować sobie ostry, długi nóż, bez ząbków. Takim na pewno szybko sobie poradzicie.

2. Po odcięciu skóry, płuczemy i osuszamy rybę.

3. Następnie oprószamy łososia solą, pieprzem i skrapiamy sokiem z cytryny (uwaga na pestki! :)

4. Odstawiamy na godzinę do lodówki.





5. Po tym czasie przygotowujemy domowy papirus. W tym celu należy przyciąć kawałek papieru do pieczenia do wielkości naszego łososia (jak widać na zdjęciu, mój kawałek papieru był sporo za duży, ale smażyłam tylko 1 porcję rybki, a więc cała patelnia była moja ;)

6. Łososia umieszczamy w papierze i wkładamy na rozgrzana patelnię. Smażymy 4 minuty na każdej ze stron.


SMACZNEGO! :)

piątek, 8 maja 2015

Sałatka z papryki idealna na grilla

Cześć wszystkim!

Majówka już za nami, a to oznacza, że w większości domów oficjalnie rozpoczął się sezon grillowy. Tak było również i u mnie, dlatego dziś przedstawiam Wam orzeźwiającą sałatkę z papryki, która idealnie komponuje się z grillowaną karkówką! :) Według mnie sałatka ta jest najlepsza na drugi dzień, kiedy warzywa połączą się z bazą jogurtowo-majonezową, wobec tego najczęściej przygotowuję ją  już dzień wcześniej. Ale bez obaw, przygotowana na szybko, pół godziny przed podaniem jest również bardzo smaczna :)



Nie przedłużając, do przygotowania będziemy potrzebować:
- 1 paprykę czerwoną
- 1 paprykę zieloną
- 1 paprykę żółtą
Jeśli akurat w sklepie jest deficyt któregoś koloru, spokojnie możecie wymienić paprykę zieloną na dodatkową żółtą, lub nawet dać wszystkie 3 czerwone. Najważniejsze, aby były to po prostu 3 papryki :)
- 2 czerwone pomidory
- 1 długi ogórek zielony
- 2 czubate łyżki jogurtu greckiego (lub ewentualnie naturalnego)
- 1 płaska łyżka majonezu
- kostkę sera typu feta
- sól, pieprz do smaku










1. Wszystkie warzywa oraz ser feta kroimy w kosteczkę.

2. Przekładamy do miski, dodajemy jogurt i majonez, doprawiamy i gotowe!


SMACZNEGO! :)

czwartek, 7 maja 2015

Naleśniki z pieczarkami

Dziś zapraszam wszystkich na moje ulubione naleśniki z pieczarkami zapiekane z serem w piekarniku. Poniżej przepis na porcję dla 2 osób.



Do przygotowania naleśników będziemy potrzebować:
- 2 szklanki chłodnego mleka
- 1,5 szklanki mąki pszennej (pamiętajmy aby zawsze używać takiej samej wielkości szklanek do mleka i mąki, aby zachować odpowiednie proporcje)
- 1 jajko
- 1 łyżkę oliwy
- szczyptę soli

Do przygotowania farszu z pieczarek:
- 500 g pieczarek
- sól, pieprz
- łyżkę masła

Dodatkowo kilka plastrów żółtego sera










 Danie zaczynamy od przygotowania ciasta naleśnikowego:

1. W misce mieszamy mąkę z solą.

2. Dodajemy 1 szklankę mleka, jajko, oliwę i dokładnie mieszamy.

3. Po dokładnym wymieszaniu można dodać drugą szklankę mleka. Ponownie mieszamy, aby nie powstały żadne grudki. Ostatecznie ciasto powinno mieć konsystencje śmietany, jeśli jednak takiej nie uzyskacie dodajcie jeszcze 1 czubatą łyżkę mąki.

4. Tak przygotowane ciasto odstawiamy na pół godziny do lodówki.



Teraz można zabrać się za przygotowanie naszego farszu:

1. Obieramy, kroimy, a następnie płuczemy pieczarki, po czym odstawiamy na chwilkę do wysuszenia. Wiem, że niektórzy wolą najpierw je umyć, jednak ja uważam, że o wiele łatwiej oczyszcza się pieczarki "na sucho".

2. Na patelni rozpuszczamy łyżkę masła i dodajemy pieczarki.

3. Aby szybciej odparował nadmiar wody z pieczarek należy je już w tym momencie posolić. Tak smażymy ok. 20 minut, aż mocno ściemnieją i będą miękkie.

4. Na końcu doprawiamy pieprzem, ewentualnie ponownie solą. Odstawiamy do przestygnięcia.




Wracamy do naszego ciasta naleśnikowego.

1. Naleśniki smażymy na mocno rozgrzanej patelni bez dodatku tłuszczu, ponieważ olej dodaliśmy już wcześniej do ciasta.

2. Na usmażone naleśniki układamy farsz z pieczarek i plasterek żółtego sera. Zawinięte układamy w naczyniu żaroodpornym i wstawiamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na 15 minut.


Naleśniki najlepiej smakują z dipem czosnkowym (przepis TUTAJ) lub sosem tzatziki.


SMACZNEGO! :)






poniedziałek, 4 maja 2015

Samo zdrowie, czyli dobry olej w kuchni :)

Cześć wszystkim!

Dzisiaj coś nowego. Dziś zajmiemy się tematu oleju w kuchni. Czy równie często zadajecie sobie pytanie na czym smażyć, co dodawać do pieczenia, a który olej będzie najlepszy do sałatek?
W dzisiejszych czasach mamy ogromny wybór tłuszczów zarówno zwierzęcych jak i roślinnych. Skupmy się jednak na tłuszczach roślinnych, bo one w przeciwieństwie do tych pierwszych nie zawierają szkodliwych dla zdrowia tłuszczów typu trans.
W podsumowaniu możemy znaleźć najróżniejsze pozycje, pewnie w dużej mierze zależne od zasobności portfela autorów. Wiadomo, każdy z nas chciałby używać oleju kokosowego, często określanego mianem najlepszego, jednak czy nie ma tańszej alternatywy? Czy naprawdę jesteśmy zmuszeni używać hektolitrów oleju słonecznikowego, bo tak robiły nasze babcie, albo najdroższego oleju kokosowego, lnianego, ryżowego, czy innych wytworów, bo tak mówią najnowsze jedzeniowe trendy?



Jak powszechnie wiadomo najzdrowszym wśród olei roślinnych jest oliwa z oliwek. Ale jak to w życiu najczęściej bywa oliwa oliwie nie równa. Którą zatem warto kupić,  by być pewnym, że serwujemy naszej rodzinie samo zdrowie?

Odpowiedź jest prosta! Jeśli sięgamy po oliwę z oliwek, to tylko taką, która posiada napis EXTRA VIRGIN, oznacza to że kupujemy oliwę z pierwszego tłoczenia, która najlepiej nadaje się do spożywania na zimno. Z czystym sumienie możemy więc dodawać ją do sałatek, pieczonych bagietek, czy zamiast masła na chleb. Nie ma nic lepszego niż ciepła chrupiąca bagietka posmarowana oliwą z oliwek z dodatkiem sałaty, sera i pomidora!

Oliwa z oliwek EXTRA VIRGIN z pierwszego tłoczenia jest bogata w kwasy jednonienasycone (odpowiedzialne za obniżenie poziomu cholesterolu)  i wielonienasycone kwasy tłuszczowe. Ponadto oliwa z oliwek jest bogactwem witaminy A, E, D, K, oczyszcza i reguluje procesy trawienia, spowalnia procesy starzenia, a także wpływa na wzrost kości u dzieci. Jak już wyżej wspomniałam oliwa z oliwek EXTRA VIRGIN tłoczona na zimno najlepiej nadaje się do spożywania „na surowo”, a ze względu na jej niską temperaturę dymienia raczej nie zaleca się jej do smażenia, czy pieczenia.

Zatem czego używać do smażenia? Propozycji jest wiele. Możemy używać oleju słonecznikowego, rzepakowego, oleju kokosowego, ryżowego, masła czy smalcu. Przeszukując różne strony internetowe w poszukiwaniu odpowiedzi na ten temat przecieram oczy ze zdumienia.

Najważniejszym na co trzeba zwrócić uwagę przy wyborze oleju do smażenia powinna być ilość kwasów jednonienasyconych. Im więcej ich jest tym bardziej dany olej nadaje się do smażenia, ponieważ ma większą temperaturę podgrzewania. Dla porównania oleje słonecznikowe mają ok. 20% kwasów jednonienasyconych natomiast nasz rodzimy olej rzepakowy aż 62%, czyli 3 razy więcej! Im mniej kwasów, tym olej szybciej się spala, a spalony olej jest po prostu trujący.


Polski olej rzepakowy zwany również oliwą północy polecany jest zarówno do jedzenia na zimno, jak i do smażenia. Na co jednak zwrócić uwagę przy zakupie oleju rzepakowego? Przede wszystkim na to, aby kupować wyłącznie olej tłoczony na zimno NIERAFINOWANY. Rafinacja oznacza bowiem oczyszczanie oleju przy użyciu chemicznych rozpuszczalników, przez co pozbywamy go większości walorów smakowych i zapachowych. Niestety wbrew pozorom nie tak łatwo jest znaleźć olej rzepakowy tłoczony na zimno NIERAFINOWANY. O Ile nie ma problemu z kupnem dobrej oliwy z oliwek, bo sklepowe regały uginają się pod ich ilością, tak z olejem rzepakowym mamy pod górkę. Przeszłam kilka półek sklepowych i te najpopularniejsze pomimo, że tłoczone na zimno, małym drukiem maja dopisane RAFINOWANY. Te nierafinowane są, ale z kosmiczną ceną. Czy da się zatem kupić dobry, zdrowy olej w przystępnej cenie? Da się! Poszukałam, poszperałam i znalazłam w małym osiedlowym sklepie ze zdrową żywnością produkowany w Wielkopolsce olej rzepakowy tłoczony na zimno, NIERAFINOWANY 500 ml w cenie 7 złotych. Jedynym minusem jest brak ciemnej butelki...aby zachować wszystkie walory smakowe zarówno oliwa z oliwek jak i olej rzepakowy powinny być przechowywane w ciemnym miejscu i najlepiej w ciemnej butelce.





























Ale uwaga, znalazłam również olej rzepakowy tłoczony na zimno, NIERAFINOWANY w LIDLU! Tak, tak, poczciwy Lidl w swojej stałej ofercie proponuje nam dobrej jakości olej rzepakowy tłoczony na zimno NIERAFINOWANY w ciemnej butelce 500 ml za 5,99!

Jak widać można znaleźć dobrą, zdrową i tanią alternatywę, wystarczy tylko odrobinę poszukać, rozejrzeć się po półkach osiedlowego sklepu, zapytać, czy jest możliwość kupna. Ja będę szukać dalej, wyzwanie – olej rzepakowy tłoczony na zimno, nierafinowany, cena max. 10 złotych.



Podsumowując od dzisiaj w  mojej kuchni będzie tak: oliwa z oliwek do sałatek, pomidorów, sera i na zimno, natomiast olej rzepakowy do smażenia.


Wyjątkiem będzie dla mnie jajecznica smażona od zawsze na maśle. Pomimo tego, że masło ma niską temperaturę dymienia, to białko z jajek ścina się znacznie szybciej niż tłuszcz z masła, a więc bez obaw trzymajmy w lodówce kawałek dobrego masła :)

Polecany post

Szybki falafel

Cześć Wszystkim! :) Dziś pomysł na wegetariańskie falafele, czyli kotleciki z ciecierzycy. W klasycznej wersji falafele przygotowuje si...