piątek, 24 lipca 2015

Gdańsk - powrót do przeszłości

Cześć Wszystkim! :)

Dzisiejsza podróż kulinarna, to podróż w czasy PRL. Przyczyniła się do niej moja ostatnia wizyta w Gdańsku, który na stałe wpisał się w historię naszego kraju, chociażby poprzez działalność NSZZ Solidarność.

Do Gdańska wybrałam się na festiwal FETA 2015, jednak swoją podróż rozpoczęłam od zwiedzania Europejskiego Centrum Solidarności otwartego w 2014 roku.


Europejskie Centrum Solidarności, Pl. Solidarności 1, 80-863 Gdańsk


Cena biletów: normalny 17 zł, ulgowy 13 zł


ECS od maja do września jest czynne codziennie w godz. 10:00-20:00


Europejskie Centrum Solidarności to nowoczesna, interaktywna wystawa, która w niczym nie przypomina nudnych muzeów z czasów wyjazdów szkolnych. Wizyta w ECS to zupełnie nowe doświadczenie, interaktywna wycieczka, dzięki której dowiemy się całej historii o powstaniu, działalności i myśli przewodniej Solidarności. Wystawa stała podzielona jest na kilka etapów i może zająć, w zależności od dokładności i dociekliwości zwiedzającego, od 2 do nawet kilku godzin. 


Wycieczka po ECS odbywa się z przy pomocy wirtualnego przewodnika (wliczonego w cenę biletów), dostępnego również w wersji dla dzieci (oferującego zabawną i łatwo przyswajalną podróż w czasie).


Sala pierwsza - Narodziny Solidarności


Ogłoszenie Stanu Wojennego przez Wojciecha Jaruzelskiego




Multimedialny Okrągły Stół


Kilka jedzeniowych perełek:
Księga skarg i zażaleń, która każdą stroną wywołuje uśmiech na twarzy


Sklepowa lada - czy nadal można takie spotkać w Waszym sklepie Społem? 






drogo! ;)


Lalka w latach 80-tych - prawdziwy skarb!


Oranżada Lenina?


Na końcu wycieczki znajdziecie wielki napis Solidarność ułożony z karteczek, na które każdy może się wpisać.




Widok z tarasu Europejskiego Centrum Solidarności (na tarasie znajdziecie również leżaki, z których można korzystać w słonecznie dni)


Europejskie Centrum Solidarności wypełnione jest po brzegi multimedialnymi ekranami, dotykowymi telewizorami i panelami. Na każdym kroku można spotkać można spotkać stanowisko ze słuchawkami, w których słyszymy nagrania przedstawiające historie danego przedmiotu, osoby czy wydarzenia. ECS będzie zatem niezłą gratką dla miłośników dotykowych technologii, jak i dla dzieciaków, które nie przepadają za nudnymi eksponatami. Tutaj można dotykać wszystkiego, przełączać, oglądać, przewijać, klikać, obserwować i wracać do danego miejsca nawet kilkukrotnie. Nikt nikogo nie pośpiesza, ani nie pogania. Ja centrum odwiedzałam w sobotę rano, w godzinach obiadowych robi się tam już tłum, dlatego polecam zaplanować wycieczkę troszkę wcześniej, żeby potem nie musieć przeciskać się miedzy  innymi zwiedzającymi.




Zauważony w drodze na obiad kebab w sombrero! ;)




Bar piwny bez nazwy, przy pętli tramwajowej Gdańsk Oliwa, to pierwsza jedzeniowa perełka Gdańska, do której zaprowadzili nas znajomi i do której "zaprowadzić" chcę również i Was. Przyznam szczerze, że ruszyłam w jego stronę pełna obaw, czy w ogóle coś tam zjem. Jak się jednak okazało zupełnie niepotrzebnie! Co prawda nie jest to typowy bar z jedzeniem, bo ani obsługa, ani klientela nie jest tu typowa ;) Spotkać można tam każdego, jednak głównie należy spodziewać się towarzystwa panów w średnim wieku oglądających mecz przy piwku. Co nieprawdopodobne, bar jest zawsze pełny, a wręcz przepełniony, co może tylko zachęcać. I kiedy już niepewną nogą przekroczycie próg "Szaszłyka"(bo tak został on ochrzczony przez naszych znajomych) będziecie chcieli tam zostać na dłużej! Miejsce fenomenalne w swojej prostocie, ot budka z piwem, z grillowanym szaszłykiem i kurczakiem (o ile szybciej nie "zejdzie"). Budka, którą prowadzi już 3 pokolenie, która stoi tam niezmiennie od 40 lat, za czasów PRL, stoi w XXI wieku i życzę jej aby stała przez kolejne kilkadziesiąt lat! :)


Szaszłyk z grilla - 100 gram w cenie 3 zł. Cały bagnet na którym nadziewany jest szaszłyk waży ok. 700-800 gram. Na zdjęciu porcja z 1 bagnetu w cenie 20 zł w komplecie z chlebem i musztardą.


Po obiedzie przyszedł czas na deser, a skoro jesteśmy w przeszłości, nie będzie wymyślnych deserów lodowych z chipsem z topinamburu, tylko prawdziwe, domowe lody, takie same jakie jadali nasi rodzice. Lody, po które najpierw trzeba stanąć w kolejce do okienka po żeton, a dopiero potem udać się w stronę lady, gdzie czekają na nas lody w garnkach, których receptura nie zmieniła się od kilkudziesięciu lat.


Lody EskimoWyspiańskiego 22, Gdańsk Wrzeszcz


1 gałka lodów kosztuje 2 zł, koniecznie musicie spróbować tych o smaku kasztanowym



Z pełnymi brzuchami w końcu mogłam udać się w moje miejsce docelowe, czyli XIX Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA, który odbywał się od czwartku do niedzieli w terminie 9-12 lipca.


FETA 2015 odbywała się na terenie Centrum Hewelianum i na Placu Zebrań Ludowych


W sobotę miałam okazje zobaczyć m.in. 
Compagnie Kumulus "Les Squames" z Francji




Squames, czyli ludzie - małpy to genialny performance przeznaczony dla widzów powyżej 18 roku życia, trwający w zależności od miejsca od 3 do 6 godzin. Przykładowo we Francji  performerzy występują zupełnie nago przez całe 6 godzin. Instalacja artystyczna ukazuje zwierzęcą naturę ludzkich istot uwięzionych w wielkiej klatce pośród tłumu ludzi. Nienaturalna przygarbiona postawa, przekrwione oczy, głośne piski i krzyki, wywołały u mnie prawdziwą gęsia skórkę!


Só "Sómente" Portugalia/Niemcy

Niezwykle ciekawy i przejmujący spektakl ukazujący samotne życie starszego pana, przesiadującego na ławce w parku. Pomimo tego, że podczas pokazu nie zostało wypowiedziane ani jedno słowo i występował w nim tylko jeden aktor, obraz pozostanie na długo w mojej pamięci. Dzięki doskonale dobranej muzyce w tle, spektakl zmusza widza, aby na chwilę się zatrzymał. Zastanowił nad upływającym czasem, nad starszymi ludźmi, którzy kiedyś tętnili życiem, a o których dziś już nikt nie pamięta.


La Industrail Teatrera "De Paso" z Katalonii

To zdecydowanie najzabawniejszy spektakl, jaki udało mi się obejrzeć na tegorocznej Fecie. Pomimo że odbywał się on kilkukrotnie w ciągu całego dnia, gromadził bardzo wielu widzów. Tak wielu, że ciężko było zrobić dobre zdjęcie. Spektakl opowiada o życiu klaunów, w sposób zabawny i akrobatyczny zarazem. Był on rewelacyjną rozrywką zarówno dla starszej jak i młodszej części widowni. Klauni potrafili nawet porwać kilka osób do wspólnego tańca, co jest zdecydowanie najlepszym aspektem przebywania wśród teatrów ulicznych, ponieważ nigdy nie wiadomo kiedy zostaniesz porwany do interakcji z aktorami.

Jeśli chodzi o samą organizację festiwalu, to mogę mieć zarzuty tylko do strefy jedzeniowej dziennej. Na tak licznych gości czekały tylko dwa foodtrucki, do których kolejka była ogromna. To zdecydowanie za mało, jak na taką ilość widzów. Brakowało też oddzielnego stoiska z napojami, po które można by sięgnąć w każdej chwili. Nie wiem, jak wyglądała nocna strefa jedzeniowa, może ktoś z Was był i chce się podzielić wrażeniami?


Po długiej sobocie w niedzielę przed wyjazdem starczyło tylko czasu i sił na śniadanie, które postanowiliśmy zjeść w poleconej przez znajomych przeuroczej knajpce o nazwie Marmolada, Chleb i Kawa. Niestety zupełnie nie wpisuje się ona w klimat przeszłości, ale ten celebrowaliśmy przez całą sobotę :) Niestety ludzi w Marmoladzie było tak dużo, że na śniadanie trzeba było czekać prawie godzinę, dodatkowo jeśli zapomnieliście zamówić od razu czegoś do picia, trzeba było liczyć się z ponownym oczekiwaniem. Jeśli jednak macie sporo czasu i nigdzie Wam się nie śpieszy to Marmolada będzie naprawdę dobrym wyborem. Lokal oferuje nam różne zestawy śniadaniowe z kawą lub herbatą, gdzie za całość zapłacimy nie więcej niż 20 złotych. W menu mamy do wyboru  zarówno pozycje słodkie jak i słone.


Marmolada Chleb i Kawa, ul. Antoniego Słonimskiego 5, Gdańsk




Jeśli będziecie mieli problem ze znalezieniem Marmolady, Wasz wzrok powinien przykuć różowy "ogórek" stojący przed lokalem.


To już koniec mojej relacji z krótkiej podróży do przeszłości w Gdańsku. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do odwiedzenia chociaż raz Baru "Szaszłyk", czy spróbowania lodów za żetony. Jeśli jednak nie przepadacie za klimatami przeszłości, spokojnie na obiad, czy kolację możecie wybrać się do Marmolady. Oprócz śniadań serwują tam również pyszne burgery, czy inne dania obiadowe, które usatysfakcjonują bardziej wymagające podniebienia. Polecam również spróbować napoju alkoholowego Ogórsecco, podobno aktualnie bardzo modnego w Gdańsku. 


Trzymajcie się ciepło! Zwiedzające i smakujcie, bo zawsze warto! :)

ŚCISKAM
Bez Cebuli!

Polecany post

Szybki falafel

Cześć Wszystkim! :) Dziś pomysł na wegetariańskie falafele, czyli kotleciki z ciecierzycy. W klasycznej wersji falafele przygotowuje si...